- nie sprawiasz mi kłopotu sprawiasz mi przyjemność
Zarumieniłam się. wsiadłam
do jego samochodu i ruszyliśmy. Siedzieliśmy w ciszy po chwili hazza puścił
moją ulubioną piosenkę i zaczełam
śpiewać. zorientowałam się gdy
piosenka się skończyła zrobiłam z siebie wariatkę
- pięknie śpiewasz
- proszę cie ja pięknie śpiewam? Chyba pod prysznicem
- he ehe to się jeszcze okaże
- co masz na myśli?
- nic nic
-zboczeniec!
- kto ja?!
- no chyba nie ja
-no może troszeczke
- troszeczke?
Obaj się zaśmialiśmy. Dojechaliśmy do mojego domu i hazza
zpytał:
-no dobra jakie masz
na jutro plany?
- nie wiem na pewno będę musiała się rozpakować
-może ci pomoge
-skoro chcesz to czemu nie?
- a dziś o której do ciebie wpaść?
- o 20:00
-ok. będę punktualnie
- no ja mam taką nadzieje
Wysiadliśmy z samochodu
po zakupy i harry pocałował mnie w policzek znów te rumieńce ehh cóż ja z nimi mam.
Hazza odjechał a ja poszłam do kuchni
rozpakować zakupy.
Wskoczyłam pod
prysznic i zaczełam śpiewać piosenke z
samochodu i przypomniałam sobie harego coś do niego czułam coś bardzo mocnego
gdy tylko go widze mam motylki w brzuchu.
Okey wyszłam z prysznica zaczełam się ubierać w białą podkoszulke z
paskami do tego czarna skórkowa kurtka
niebieskie rurki włosy rozpuszczone i lekki makijaż bo w końcu to tylko
spotkanie a nie impreza. Dobra ubrana poszłam
na dół cos w szamać na szybkiego
bo harry obiecywał ze będzie punktualnie a była już 19:45 matko ale mi zeszło.
Wszamałam 2 tosty i ktoś zadzwonił na
dzwonek, patrze na zegarek 20:00 otwieram i widze hazze:
- punktualnie
-wiem
Niechciałem się spóźnić i zrobić
sobie złej reputacji na sam początek pięknej przyjaźni
- awwww jak słodko
I zwalił mnie z nóg
swym pięknym uśmiechem
- to jak jedziemy?
-yyyyyy no
Odpwiedziałąm speszona. Wsiadliśmy do samochodu i
pojechaliśmy..........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz